PawełGŁOWACKI
Odpowiedzi...

Rysunki – Kazimierz Wiśniak
Szczęśliwe czytanie
Nie wiem, jakie to były płótna, ale Beckett, przyglądając się im, naraz pojął, że oto potrafi wejść w dialog z malowidłem, lecz pierwszy raz – na warunkach malowidła, bez potrzeby korzystania z wehikułu słów, poddając się niemej bajce form, kolorów i kresek. Niejako – powierzając się malowidłu. Oddając mu we władanie swoje czucie, myśli, gesty. „Dawniej nigdy nie umiałem cieszyć się obrazem, ponieważ robiłem z niego literaturę – wyznaje w liście do Thomasa McGreevy’ego, poety i eseisty, w roku 1936 – ale teraz ten problem zniknął”.